środa, 28 stycznia 2009

Incesticide = czysty grunge


Jako, że nocna wena wciąż we mnie drzemie tak więc po powitaniu od razu na pierwszy ogień rzucam mój praktycznie nowy nabytek - płytkę incesticide z niepublikowanymi na innych nośnikach piosenkami legendarnego trio Cobain, Novoselic i Grohl (Piosenki z Crover'em na bębnach też znajdują się na tej płycie) a także kilkoma coverami. Do sedna - mnóstwo świetnych kawałków Nirvany jakiej po prostu nie znacie. Ta płyta to kompletnie inny klimat niż Nevermind czy In utero. W utworach dużo więcej zabawy z gitara, eksperymentów niż samego wokalu. Piosenka Aero Zeppelin to cudo chociaż śpiew Kurta to jedynie wisienka na torcie. Niektóre kawałki z tej ''piętnastki'' mogą być wam znane, pojawia się sliver czy szybsza wersja Polly. Jak dla mnie to wielka szkoda, że przy Nevermind Cobain nie pozostał przy tym stylu, ale to wyszło tylko na dobre fanom obydwóch klimatów. Fanom i wszystkim którzy darzą sentymentem Nirvanę (w końcu jeden z ulubionych zespołów młodości każdego wielbiciela rock'a) szczerzę polecam.

1 komentarz:

  1. ZoStAwIaM Ci KoMCCia ty NoCnY mArKu ;******* dYsHQa dlA CieBIe!!!!!!111

    OdpowiedzUsuń